Sekrety klasy 3e (2014 r. - klasa 2e)

Styczeń, 2014 r.

Wycieczka do Gorzowa Wielkopolskiego – małej stolicy dawnego województwa gorzowskiego.
W programie Teatr im. Juliusza Osterwy („Ballady i romanse” A. Mickiewicza) oraz lodowisko w Słowiance.
Spektakl nie mógł się rozpocząć z niezrozumiałych dla wszystkich przeszkód technicznych, ale w końcu
ujrzeliśmy dzieła wieszcza w nowoczesnej aranżacji. Recenzje były podzielone, klasa 2e zawyrokowała,
że eklektyzm teatralnych środków wyrazu artystycznego pokrywał się ze specyficznym nastrojem
synkretyzmu gatunkowego, jakim jest ballada. Przyznałem im rację. Lodowisko okazało się strzałem
w dziesiątkę. Kolejna wycieczka jest już tylko kwestią czasu.

                                                                                                                                   M.J.

Marzec, 2014 r.

Dzień Wiosny, czyli huczne obchody w dionizyjskich tańcach, śpiewach oraz konkurencjach sportowych
to tradycja w GM – 1 w Międzyrzeczu. Moja klasa postanowiła zaśpiewać na deskach MOK – u piosenkę
„Idę na plażę” z repertuaru Video.


Akcesoria artystyczne i kostiumy zapełniły naszą salę nr 42 po brzegi,
ale ze zdziwieniem odkryłem, że analizę zdań współrzędnie złożonych można przeprowadzić na piłce
plażowej, dmuchanym krokodylku i pompowanych skrzydełkach. W jaki sposób? Nie pytajcie.
Naturalnie występ tak uzdolnionych wszechstronnie uczniów spowodował głośny aplauz widowni.
To właśnie klasa 2e. A co!

                                                                                                                                 M.J.

Czerwiec, 2014 r.

Kolejny biwak, kolejny ośrodek, kolejne imprezy i nieprzespane noce. Naturalnie potrzeby takiej grupy
jak nasza zostały wcześniej ustalone - luksusowe apartamenty, catering full service oraz obsługa bazy
noclegowej były na najwyższym poziomie. Odbyliśmy wycieczki krajoznawcze, zwiedziliśmy restauracje
oraz kluby, przewodnik oprowadził nas po najbliższej Biedronce, a gwoździem całego programu
rekreacyjno – wypoczynkowego stała się stadnina koni, gdzie, idąc za przykładem dawnej rozrywki
arystokratów, moi pupile rozkoszowali się przejażdżkami konnymi. Po wieczornej dyskotece,
i podanym śniadaniu w sali jadalnej, udaliśmy się na kolejny odpoczynek do naszych domów, bo nic tak
nie wyczerpuje niż zaplanowana, aktywna rekreacja...

                                                                                                                         M.J.

Czerwiec, 2014 r.

Ponieważ z niezrozumiałych powodów słoneczna pogoda i krystaliczne niebo pociąga uczniów bardziej
niż ostatnie dni w szkole, postanowiłem wyjść naprzeciw oczekiwaniom moich pupili i zorganizować
kontrolowaną ucieczkę z placówki oświatowej. Błogo nieświadomi faktu, że wcześniej ustaliłem
to z dyrekcją szkoły, wypełniłem dokumenty wycieczki, zeszyty wychowawcze, dzienniki oraz inne papiery,
udaliśmy się kontrolowany „trip” śladem architektonicznych zabytków naszego miasta. Naturalnie
okazało się, że stadion oraz graffiti są daleko bardziej interesujące...Po dołączeniu reszty grupy
zwiedziliśmy perełki budowy doby PRL – u oraz pokrzepiliśmy się w miejscowej cukierni.
Okres zmagań szkolnych i wszelkich wycieczek uważam za definitywnie zamknięty. Do usłyszenia.

                                                                                                                            M.J.

 

 

 

Polecamy

orzel