Podróż przez prerię

11 lipca 1899 r., o godzinie 10:00 rano pociąg ekspresowy Union Pacific wyjechał ze stacji Folsom w Nowym Meksyku, zabierając ze sobą 47 pasażerów. Po kilku minutach pasażerowie usłyszeli szybkie kroki dobiegające z… dachu pociągu, a chwilę później rozległy się strzały. Grupa uzbrojonych i bezlitosnych bandytów napadła na podróżnych i pozbawiła ich pieniędzy oraz biżuterii.

Czy bandytom uda się zachować zimną krew i uniknąć kul?

Czy zdołają wykraść pieniądze przeznaczone na wypłaty dla pracowników Kompanii Węglowej Nice Valley? Czy przechytrzą dzielnego szeryfa, Samuela Forda? Bądź tym, który na końcu podróży zostanie najbogatszym członkiem gangu!

Tak zaczyna się niezwykła gra pt.: Colt Express. Każdy z graczy wciela się w kowboja – rabusia, który podczas krótkiej podróży pociągiem stara się obrabować pasażerów. Akcja gry toczy się nie na planszy, ale w specjalnym trójwymiarowym pociągu, po którym figurki postaci mogą poruszać się w poziomie i pionie. Swoją figurkę poruszamy dzięki zagrywanym kartom, które pozwalają nam na kilka ruchów, np. ruch do przodu, wejście na dach, strzał z rewolweru, cios pięścią. Karty zagrywamy z kolei według określonego – dla każdej gry innego – schematu. I tu właściwie dochodzimy do najciekawszego mechanizmu gry: najpierw po kolei zagrywamy swoje karty, czyli planujemy napad i przypatrujemy się planom przeciwników, następnie odwracamy utworzoną w ten sposób talię i… realizujemy plan – po kolei ujawniamy zagrane karty, przesuwamy figurki zgodnie z planem, strzelamy, biegamy, zdobywamy worki z pieniędzmi… Każdy gracz – rabuś gra oczywiście na własne konto, starając się maksymalnie utrudnić życie konkurentom. Po pociągu porusza się również kontrolowany przez wszystkich szeryf, który stara się skomplikować plany bandytów. Mimo, iż strzały z rewolwerów sypią się gęsto, w grze nikt nie ginie, otrzymane kule utrudniają tylko kolejne posunięcia graczy.

Na kółku graliśmy w Colt Express już trzykrotnie. Za każdym razem emocje były coraz większe, a plany napadu coraz doskonalsze. Każdy z nas kombinował jak tu przechytrzyć szeryfa i dostać się do lokomotywy, aby zdobyć najcenniejszy łup – walizkę z 1000 dolarów. Pragnęliśmy też wystrzelać cały bębenek rewolweru, gdyż nagroda dla najlepszego strzelca również wynosiła 1000 dolarów. Oprócz biegania po pociągu i zdobywania bogactw, natrafialiśmy również na zdarzenia losowe: a to zbuntowali się pasażerowie, a to pociąg gwałtownie zahamował, szeryf wpadał w wyjątkową wściekłość i strzelał przez dach, a konduktor dawał się pojmać jako zakładnik. Emocji w żadnej rozgrywce nie brakowało! Nie brakowało też śmiechu, podczas ujawniania planów, zwłaszcza wtedy, gdy okazywało się, że niektóre posunięcia wyszły absolutnie bez sensu. Zabawnie było też wlepiać kolejne kule przeciwnikom.

colt

Z pewnością będziemy wracać jeszcze wiele razy na Dziki Zachód i do pociągu Union Pacific. Tym bardziej, że na tle zachodzącego słońca widać już nadjeżdżający z kolejnymi bogatymi pasażerami dyliżans…

Za tydzień wspinamy się na ośmiotysięcznik – K2.

Szczęśliwy numer

Na dziś
to
25
Następne losowanie o godzinie 18:00

Polecamy

orzel
 

 

 

   
   
   

 

 

Licznik odwiedzin

0452524