A może warto coś zmienić?

            Rozpoczynamy Adwent. I co z tego wynika? Zdawałoby się, że nic nadzwyczajnego, bo przecież co roku przeżywamy ten czas. Tym razem jednak zadajmy sobie pytanie: czy kiedykolwiek właściwie przeżyliśmy Adwent? W tym momencie zaczynają się przysłowiowe schody… Bo jak mamy przeżywać Adwent, skoro już od trzech tygodni można kupić wszystko, co potrzebne na święta: od czekoladowych mikołajów po bombki
i świecące ozdoby.

            Można byłoby na tym poprzestać. Ale czy to nam wystarcza? Jeśli nie, to może spróbować czegoś więcej?

            Adwent to czas oczekiwania i czuwania. Ale na co my właściwie w życiu czekamy? Można czekać na najbliższy weekend, na dobrą zabawę, można czekać na zakończenie roku, można czekać, aż pójdzie się na wymarzone studia albo aż rozwiąże się jakaś trudna sprawa w mojej rodzinie. Można również czekać razem z całym Kościołem na Boże Narodzenie. Ale co to znaczy czekać na Boże Narodzenie? Jak czekać i właściwe – po co czekać?

            Żeby czekać, trzeba wierzyć. Nikt jeszcze nie doszedł do upragnionego celu, jeśli w to najpierw nie uwierzył. Ta ufność w moc wiary jest istotą. Jak powiedział w czasie pewnych rekolekcji adwentowych ks. bp Edward Dajczak: „my często mówimy o wierze w ten sposób, ja wierze, a ja nie wierzę, bo ja jestem przekonany, że jest Bóg, a ja, że nie ma, ponieważ ze zwątpienia uczyniliśmy cnotę i sami nie wiemy, czym się wiara dla nas stała. A wiara nie jest przekonaniem, jest uczestnictwem w mocy”. Kiedy wątpimy, nic się nie udaje, tak jest w życiu zawsze. Kiedy wierzymy, zaczynamy patrzeć na świat inaczej, bo zaczynamy ufać, że coś może nam w życiu wyjść.

            Być może jest w nas z różnych powodów mało wiary – wiary w Boga, wiary w siebie, w to, że inni się zmienią. Warto zastanowić się w takim momencie, w co ja właściwie wierzę. Nie koleżanka czy kolega, nie rodzice, nauczyciele, ale w co ja wierzę i czy to, w co ja wierzę, daje mi radość, czy to mi wystarcza? Jeśli nie wiem, to właśnie po to jest Adwent – by zastanowić się, czy to, w co wierzę, mi wystarcza. Jeśli czuję brak w sercu, niedosyt wiary, to może zaryzykuję i spróbuję uwierzyć w Tego, który się narodzi w betlejemskiej stajni? Czekamy na Niemowlę, a Niemowlę to początek nowego życia. To może być mój nowy start, możliwość rozpoczęcia od początku.

            Adwent umożliwia nam nowy start. Potrzebujesz zmiany? Spróbuj zacząć od początku. Możesz to zrobić dzięki Chrystusowi, dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Możesz spróbować tu i teraz. Nie czekaj!

            Podczas Adwentu zastanów się, gdzie właściwie się znajdujesz w swoim życiu i przygotuj się na zmiany. One są możliwe. Tylko czy uwierzysz? Czy spróbujesz zacząć jeszcze raz?

 

P. S. Wilki Dwa

            Z Adwentem zawsze były związane postanowienia, które, choć czasem trudne w realizacji, warto na nowo podejmować. Może niech to nie będzie tym razem niejedzenie czekolady, ale coś, co mi pozwoli bardziej uwierzyć w Boga, zbliżyć się do Niego, a przez to zbliżyć się i uwierzyć bardziej w siebie.

            Oto moja propozycja na nowe postanowienie. Rok temu spotkałem się z bardzo ciekawą formą rekolekcji internetowych, które prowadził Robert Litza Fridrich i ojciec Adam Szustak. Nazwali te rekolekcje Wilki Dwa – dobro i zło, które nieustannie w nas walczą. Zachęcam, żeby w ramach postanowienia co trzy dni obejrzeć jeden z filmików umieszczanych na stronie: http://www.langustanapalmie.pl/wilki-dwa2. Niech to będzie nasz tegoroczny pomysł na Adwent.

            Może ten Adwent będzie inny niż wszystkie, które do tej pory przeżyłeś? To zależy od Ciebie!

x. Damian M. T. Drop

Szczęśliwy numer

Na jutro
to
10
Następne losowanie o godzinie 18:00

Polecamy

orzel
 

 

 

   
   
   

 

 

Licznik odwiedzin

0329678