Plastyka

 
Nasze działania: Plastyka / 10-09-2017

Romantyzm w malarstwie XIX w.

Walenty Wańkowicz, Portret Adama Mickiewicza   Malarstwo romantyczne 1820 -1860 Największym natchnieniem dla malarzy romantycznych była natura, jej tajemniczość, potęga i żywiołowość. Aby przedstawić te właśnie cechy przyrody konieczne stały ...

 
Nasze działania: Plastyka / 08-04-2017

Wyniki konkursu plastycznego

Martyna Fila 8 kwietnia w Gorzowskim Liceum Plastycznym odbyło się podsumowanie XII edycji konkursu plastycznego dla młodzieży gimnazjalnej pt. "CYRK". W konkursie mogli brać udział uczniowie klas II i III gimnazjum, którzy indywidualnie wykonali ...

 
Nasze działania: Plastyka / 29-03-2016

Gratulujemy Kai Krysztoforskiej

Gratulujemy bo to zasłużone zwycięstwo. Po wielu latach pracy artystycznej, samodzielnych poszukiwań i startów w rożnych konkursach plastycznych uczennica klasy  3B Kaja Krysztoforska osiągnęła sukces, który może stać się spełnieniem jej marzeń...

 
Nasze działania: Plastyka / 29-03-2016

Wystawa na półpiętrze

Na półpiętrze naszej szkoły prezentowane są prace uczniów klas pierwszych i trzecich. Zdolni pierwszoklasiści przedstawiają prace rysunkowe układ martwej natury i projekt rozety. Martwa natura jako jeden z głównych tematów sztuki przedstawiającej zaj...

 
Nasze działania: Plastyka / 13-03-2016

T-shirt z nadrukiem

System identyfikacji wizualnej to ważna rzecz dla firm, nowych przedsięwzięć. Czy jest potrzebny dla naszego gimnazjum? Czasy, w których żyjemy zmuszają nas, nas wszystkich do podjęcia działań zmierzających do utworzenia takiego kodu znaków, symboli...

 
Nasze działania: Plastyka / 26-10-2015

Zofia i Tadeusz Podbielscy

  Dr Tadeusz Podbielski urodził się w Łomży w 1903 roku, studia ukończył w Warszawie a Szkołę Podchorążówki w Grudziądzu Kiedyś w latach dwudziestych, gdy Tadeusz Podbielski był uczniem łomżyńskiego gimnazjum, zaś Zofia Mogielnicka herbu Lu...

 
Nasze działania: Plastyka / 17-10-2015

Leon Pinecki

Leon Pinecki (Polski Mastodont, Olbrzym z Wielkopolski) ur. 6.04.1892r. w Stołuniu k. Międzyrzecza na terenie Cesarstwa Niemieckiego. Ta stosunkowo duża wieś, licząca ok 0,5 tys. mieszkańców, zamieszkiwana była w większości przez Polaków. Większość m...

 
Nasze działania: Plastyka / 06-01-2015

Konkurs plastyczny - Ciekawe nagrody

Zapraszam do udziału w Konkursie Plastycznym pt. NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCA MIĘDZYRZECZA. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Wpieramy Młode Talenty, które ufundowało ciekawe nagrody. Zadanie - wykonaj pracę plastyczną formatu A3 (duży blok)&nbs...

 
Nasze działania: Plastyka / 03-01-2015

Poszukiwani fotoreporterzy

POSZUKIWANI FOTOREPORTERZY !!! Jeśli lubisz fotografować i drzemie w Tobie łowca. To zapraszam do współpracy. Nadarza się okazja 6 grudnia odbędzie się Orszak Trzech Króli w naszym mieście. Oto zadanie - wykonaj serię zdjęć, fotoreportaż z tego wyda...

 
Nasze działania: Plastyka / 22-12-2014

Radosne Narodzenie

Ksiądz Henryk Laszczowski - dawny katecheta w naszym gimnazjum.   Powoli zbliża się koniec Adwentu. Przed nami długo wyczekiwana Wigilia i Święta Bożego Narodzenia. 25 grudnia, ten dzień przesilenia zimowego, w którym poganie obchodzili bar...

 
Nasze działania: Plastyka / 08-12-2014

Filmowe życzenia

„Jest taki dzień bardzo ciepły, choć grudniowy; dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory. Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich. Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski. Niebo ziemi, niebu ziemia, wszyscy wszystkim ślą życzen...

Konkurs Wiedzy o Sztuce tradycją naszego gimnazjum

  KONKURS WIEDZY O SZTUCE - PLASTYKA   To już tradycja w naszym gimnazjum. Prawie od początku istnienia Konkursu Wiedzy o Sztuce uczniowie naszej szkoły biorą w nim udział. Najprawdopodobniej mamy najwięcej laureatów i finalistów w całym województ...

 
Nasze działania: Plastyka / 06-11-2014

Bombowy konkurs plastyczny

Konkurs plastyczny Zapraszamy do udziału w wyjątkowym konkursie plastycznym na bombkę świąteczną. Jego wyjątkowość polega nie tylko na wykonaniu ozdoby świątecznej na choinkę ,ale na tym, że możecie zrobić pracę konkursową wspomagając się rodziną. P...

 
Nasze działania: Plastyka / 18-10-2014

Konkursy plastyczne dla każdego

Na trzecim piętrze naszej szkoły obok sali 42 znajdują się ogłoszenia o konkursach plastycznych. Każdy uczeń gimnazjum ma możliwość uczestnictwa w wybranym przez siebie konkursie. Należy uważnie przeczytać informacje i podjąć wyzwanie, bo warto. Czek...

  • 1
  • 2
  • 3
Poprzedni Następny

Home Plastyka

T-shirt z nadrukiem

System identyfikacji wizualnej to ważna rzecz dla firm, nowych przedsięwzięć. Czy jest potrzebny dla naszego gimnazjum? Czasy, w których żyjemy zmuszają nas, nas wszystkich do podjęcia działań zmierzających do utworzenia takiego kodu znaków, symboli, które stają się identyfikacją naszej szkoły. Już jesteśmy rozpoznawalni, od wielu lat nasi uczniowie, koledzy i koleżanki osiągają sukcesy na polu naukowy, sportowym i artystycznym. O nas się mówi. Mamy piękny zabytkowy budynek (pół budynku:)) leżący nad rzeką Obrą, który wpisuje się w zabytkową część naszego miasta. Coraz mniej jest szkół usytuowanych w starych budowlach, przez to jesteśmy bardziej rozpoznawalni. O nas się mówi. Od ponad półtorej roku działa nasza strona Internetowa. Stała się ona oknem przez, które codziennie zagląda do naszej szkoły blisko 2000 osób. O nas się mówi. Tam oprócz informacji o nas jest także logo naszej szkoły i barwy niebiesko - pomarańczowe. Posiadamy pieczęcie, papier firmowy, wizytówki może w przyszłości wielkiego patrona. Przez cały czas wzbogacamy nasz system identyfikacji wizualnej po to aby nasza "korporacja" była dobrą i rozpoznawalną marką. Idąc na przeciw naszym czasom zaprojektowałem nadruk na koszulkę. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Projekty są publikowane na naszej stronie w fotoreportażach już od grudnia 2015 r.: http://jedynka-miedzyrzecz.pl/index.php/kronika/t-shirt-nadruk .

T-shirt z nadrukiem dla każdego ucznia naszej szkoły - można go nabyć (tylko po okazaniu ważnej legitymacji szkolnej) w firmie reklamowej G2, ul Reymonta 7  w cenie 40 zł http://www.pracowniag2.pl/. Gdyby ktoś miał trudności z dotarciem do firmy G2 można złożyć zamówienie u nauczyciela plastyki.

K. Kostrzewa

 

Zofia i Tadeusz Podbielscy

 

Dr Tadeusz Podbielski urodził się w Łomży w 1903 roku, studia ukończył w Warszawie a Szkołę Podchorążówki w Grudziądzu Kiedyś w latach dwudziestych, gdy Tadeusz Podbielski był uczniem łomżyńskiego gimnazjum, zaś Zofia Mogielnicka herbu Lubicz uczennicą seminarium nauczycielskiego i harcerką, występowali razem w amatorskim teatrze.

 

Doktor Podbielski mówił, że uniwersytet dał mu impuls do samodzielnej pracy badawczej, szersze spojrzenie na życie, a dyscypliny, która niezbędna jest w życiu i w pracy naukowej, badawczej, nauczyła go podchorążówka kawalerii w Grudziądzu oraz późniejsza służba w wojsku.

W latach trzydziestych jako lekarz weterynarii w Łomży, potem w Kolnie na Krupiach, jeździł do rolników z wykładami,
organizował spółdzielczość mleczarską, pomagałw organizacji nowoczesnego, opartego na racjonalnych zasadach rolnictwa.
Wkrótce potem przyszedł wrzesień 1939. Podbielskiego powołano do wojska. Jakież było jego zdziwienie, kiedy pewnego
wrześniowego dnia do jednostki, w której służył, przyszła za nim jego żona Zofia… w harcerskim mundurze.
Dowództwo nie znalazło na nią „rady”. Potrzebujecie sanitariuszek, czy nie? – uparła się i została. Razem też dostali się do niewoli
niemieckiej, z której sanitariuszka Zofia Podbielska pomogła mężowi wydostać się na wolność. Okupację przeżyli we wsi Lipa
pod Głowaczewem na Kielecczyźnie. Tak pisze o sobie:

” W czerwcu 1945 roku zostałem skierowany przez Wojewódzki Urząd Weterynarii w Poznaniu do powiatu międzyrzeckiego
w celu objęcia w posiadanie przez polską administrację państwową tych ziem po 130 latach niewoli i zorganizowania obsługi
weterynaryjnej. Długo byłem tutaj jedynym lekarzem weterynarii.”

Tu w Międzyrzeczu przy ul. Staszica 8 Z i T Podbielscy przyjmowali przez ponad 40 lat ludzi rozpaczliwie szukających ratunku.
Do Międzyrzecza przyjechał 10 lipca 1945. Wkrótce przyjechała tu za nim jego towarzyszka życia, Zofia, niedawno jeszcze harcerka i pułkowa sanitariuszka. ” – Kiepska tu była na początku gospodarka” – mówi Podbielski. „Kilkadziesiąt krów w powiecie, trochę koni. Ciągle napływali nowi osadnicy zza Bugu, z Poznańskiego, czy Kieleckiego. Obejmowali gospodarstwa.”

W 1948 r. – wspomina Podbielski „…przyszła przymusowa kolektywizacja rolnictwa. Dobrych rolników uznano za kułaków, prześladowano i na siłę pędzono do spółdzielni produkcyjnych.” W ten sposób po kolei likwidowali swoje gospodarstwa liczni rolnicy. Wielu rolników trapią przy tym choroby zwierząt. Walczy więc Podbielski z tymi chorobami, leczy zwierzęta jak może, ” zależy mi aby hodowla się rozwijała”. Trudno było pracować w dusznej atmosferze tamtych lat. Ale Podbielski nigdy się nie załamał. Uczciwie, jak mówił, robił co do niego należało, a może i więcej. I za to go cenili.

Dr T. Podbielski chętnie opowiadał o swoich odkryciach. Podbielski jeżdżąc po wsiach i obserwując zauważył powtarzające sie wszędzie zjawisko: tam mianowicie, gdzie wezwano go do chorego zwierzęcia, także z ludźmi działo się coś niedobrego. W każdym domy, gdzie chorowały zwierzęta gospodarskie, albo ktoś z domowników leżał chory, albo przebywał na leczeniu w szpitalu. Słabo rozwijały się dzieci.

W 1951 roku wystąpił z referatem na temat: wzajemnego powiązania mikroelementów i zakłóceniach w funkcjonowaniu organizmu człowieka, na zebraniu około 300 lekarzy z całego ówczesnego województwa poznańskiego. Na sali byli także profesorowie medycyny. Mówił o swoich spostrzeżeniach, przemyśleniach i doświadczeniach praktycznych związanych z wpływem mikroelementów na zdrowie zwierząt i ludzi.

Po tym zebraniu Podbielski zabrał się do poważnych badań i eksperymentów. Zaczął od psów.

W 1955 roku dokładnie opisuje obserwacje i wyniki szesnastu przypadków związanych z leczeniem rak mikroelemntami. W opracowaniu zatytułowanym „Korzystne wyniki stosowania mikroelementów u zwierząt i ludzi”, będącym pierwszą pisaną próbą wejścia ze swoimi koncepcjami w świat oficjalnej medycyny i zainteresowania jej tymi problemem, Tadeusz Podbielski dokładnie relacjonuje wyniki terapii.

Jednakże, wyniki jego obserwacji zostały schowane do szuflady, nikt nie miał czasu się nimi poważnie zająć, mimo że tysiące ludzi znało już kompozycję mikroelementów pod nazwą TP-1 i TP-2.

Ale niepow pierwszej, podjętej w roku 1955, próby wyjścia z lekiem TP z etapu prywatnych doświadczeń i obserwacji oraz eksperymentów w świat oficjalnej medycyny, nie załamało doktora Podbielskiego. Nie miał na to czasu. Wierzy, że ma rację, że jego koncepcja jest słuszna i doczeka sie oficjalnego uznania.

Nie mógł zrezygnować z dalszych badań. Nie pozwalali mu na to między innymi chorzy coraz liczniej zgłaszający się po lek. Nie pozwalały zrezygnować z walki wyniki, jakie osiągał. Efekty leczenia praparatami TP-1 i TP-2 powodowały, że legenda i prawda o Podbielskim niosła się coraz szerzej, rozrastała. Lek TP doktora Podbielskiego dawał ludziom taką wiarę, żywił nadzieję a umacniały ją ewidentne przypadki wyleczeń raka, z którymi nie mogła sobie poradzić współczesna medycyna.

Czym są mikroelementy doktora tadeusza Podbielskiego? jaką rolę spełniają w organizmie? On sam mówił o tym tak:

„Mikroelementy wzmacniają siły obronne organizmu, poprawiają morfologię krwi, regulują przemianę materii w organizmie, działają na organizm stymulująco. W licznych przypadkach przynoszą chorym ulgę w sytuacjach, kiedy tradycyjna medycyna jest bezradna. …”

Wypadki „cudownych” uleczeń szły jeden za drugim. Kobiety skazane na amputację rakowatych piersi i pacjenci ze straszliwą chorobą Bürgera ślą dziękczynne listy. We wrzesniu 1992 roku otrzymał odmowną odpowiedź na swoje starania z Departamentu Leków Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej. To było w czasie kiedy kolejni „jego pacjenci” informowali go o tym, że dzięki jego TP powrócili do zdrowia.

Doktor Podbielski zmarł 29 stycznia 1994 r., w 91 roku życia. Jego nieodłączna towarzyszka życia i pracy, żona Zofia Podbielska – dziesięć miesięcy wcześniej, 29 marca 1993 r. Choć doktor Podbielski juz nie żyje, to jednak trwa w pamięci tysięcy ludzi, którym pomógł wynalezionym przez siebie specyfikiem, mikroelementami oznaczonymi inicjałami własnego imienia i nazwiska – TP.

Jego dewizą życiową zawsze było przekonanie, że żyjąc i pracując, spełniając swój obowiązek, musi innym przynosić pomoc. Że jego praca ma wartość dopiero wtedy, kiedy ulży w biedzie drugiemu człowiekowi, kiedy pomoże mu w jego rodzinnych, czy gospodarskich kłopotach. Podbielski nie traktuje tego jako jakieś szczególne powołanie czy misję, jest prostolinijny, naturalny, taki po prostu jest jego charakter. Takie zasady wyniósł z rodzinnego domu, z rodzinnej tradycj.

Opracowanie na podstawie: http://podbielski.pl/

Zofia i Tadeusz Podbielski z pierwszym i jedynym polskim astronautą Mirosławem Hermaszewskim

 

 

 

Zamieszczone fotografie ze zbiorów rodzinnych za, które dziękujemy.

Więcej  w fotoreportażach: http://jedynka-miedzyrzecz.pl/index.php/kronika/reportae/zofia-tadeusz-podbielscy

KK              

Leon Pinecki

Leon Pinecki (Polski Mastodont, Olbrzym z Wielkopolski) ur. 6.04.1892r. w Stołuniu k. Międzyrzecza na terenie Cesarstwa Niemieckiego. Ta stosunkowo duża wieś, licząca ok 0,5 tys. mieszkańców, zamieszkiwana była w większości przez Polaków. Większość mieszkańców była wyznania katolickiego i mówiło się tam głównie po polsku. Stołuń jest prawdopodobnym miejscem urodzenia Pineckiego. Niektóre źródła sugerują, że mógł on urodzić się gdzieś na terenie Prus. Historia Leona Pineckiego to okres wielkiej sławy, a następnie zapomnienia . Można powiedzieć, że niemalże wymazania jego nazwiska z historii. Polak , który urodził się na niemieckich ziemiach, w wolnej Polsce uważany za Niemca, który całe swoje życie podkreślał swe polskie pochodzenie, po śmierci został po prostu zapomniany. Nie byłoby tego opracowania, gdyby nie tytaniczna praca profesora Kazimierza Parafianowicza. Zaczęło się od przypadkowego odnalezienia zdewastowanego już grobu, na którym widniał napis : "Leon Pinecki- Mistrz Świata w zapasach trzykrotny, Europy pięciokrotny". Napis na nagrobku tak zaintrygował profesora, że poświęcił kilka lat na poszukiwania informacji w archiwach państwowych i kościelnych oraz na spotkania z ludźmi, którzy znali osobiście mistrza po to, aby przywrócić jego pamięć potomnym. To dzięki niemu możemy poznać historię Leona Pineckiego.
Gdy mały Leon miał niespełna 4 lata, zmarła jego matka. Wychowaniem malucha zajęła się ciotka Matylda Jęch. Wychowywany w duchu polskiego patriotyzmu nabierał sił, pomagając ojcu w pracach murarskich. Już wtedy wykazywał się niezwykłą siłą, potrafiąc udźwignąć o wiele więcej cegieł niż inni murarze. Podczas I wojny światowej został wcielony do pruskiej armii. Walczył m.in. pod Verdun- jednej z najkrwawszych bitew Wielkiej Wojny. W wielomiesięcznej batalii, w której życie straciły setki tysięcy żołnierzy, sam trzykrotnie odniósł rany. Treningi zapaśnicze rozpoczął w Berliner Athleten Club Hellas. W 1920r. zadebiutował w zapaśniczych zmaganiach w Hamburgu. Szybko okazało się, że jego umiejętności i warunki fizyczne są co najmniej ponadprzeciętne. Dzięki swoim gabarytom (203 cm wzrostu, 143 kg wagi, prawie 2,5 m w rozstawie ramion) górował nad przeciwnikami. Większość walk kończył widowiskowym "podwójnym nelsonem". Zwykle z maty bądź ringu wychodził zwycięsko. Jeśli chodzi o tytuły wypisane na tablicy nagrobkowej, to należy wziąć pod uwagę fakt, że w czasach, gdy Pinecki startował w zawodach, często szumnie nazywano niektóre turnieje mistrzowskimi tylko po to, aby zwiększyć nimi zainteresowanie publiczności. Mieszkańcy Stołunia nie mają najmniejszych wątpliwości co do tytułów swojego mistrza. Pinecki był zapaśnikiem zawodowym, jednym z prekursorów współczesnego wrestlingu. Walczył w cyrkach i na turniejach w wielkich halach widowiskowych, m.in. w  Madison Squere Garden . Podwójnego nelsona zakładał przeciwnikom na ringach całej Europy, jak również w USA i Ameryce Południowej. Tylko podczas jednego pobytu w USA stoczył ok. 50 walk. Tam też na własnej skórze poczuł, co naprawdę znaczy "wolna amerykanka". Nikt nie szczędził sobie bolesnych uderzeń ani nieprzepisowych zagrywek. Z Ameryki wysyłał do Polski liczne wycinki z gazet, zdjęcia i relacje z turniejów, w których brał udział. Uczestniczył w Międzynarodowej Olimpiadzie Zawodowych Atletów w 1927r., w Mistrzostwach Państw Słowiańskich w 1931r. Zdobył Złoty Pas miasta Berlina w 1930 i 1931r., zwyciężył m.in. Iwana Poddubnego i Teodora Sztekkera. Ten ostatni słynął z tego, że potrafił uwolnić się z podwójnego nelsona.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że wszędzie, gdzie się pojawił Pinecki, występował pod polskim nazwiskiem. Był wierny woli swej matki, która na łożu śmierci życzyła sobie, aby dzieci wychowywały się w duchu polskości. Z powodu polskiego pochodzenia spotykały go liczne represje. Ze strony niemieckiej m.in. za odmowę wstąpienia w szeregi okupacyjnej policji trafił do obozu w Poczdamie, a następnie do kompanii roboczej. Prędzej również miał wiele nieprzyjemności, które kończyły się aresztem lub grzywnami. Karany był za to, że podczas świąt wywieszał polską flagę lub w swym  pensjonacie nie eksponował wizerunku Hitlera. Po wybuchu wojny organizował pomoc dla jeńców przetrzymywanych w obozie w Łagowie. Z niewoli wrócił ze źle zrośniętą po złamaniu nogą. Podczas nalotu bombowego przygniotła go ściana budynku. Niezwykłej sile zawdzięcza to, że udało mu się wydostać spod gruzów. Po wojnie szykany nie ustały. Tym razem jednak ze strony rodaków. Łagów znalazł się w granicach Polski, lecz Pinecki uważany był za Niemca. Po dwóch latach starań i udowadniania polskiego  pochodzenia otrzymał w końcu upragnione obywatelstwo. Musiał również odbierać miejscowym swe zrabowane podczas nieobecności mienie, w tym  trofea sportowe. Nie przysporzyło mu to oczywiście wielbicieli. Nowych, powojennych sąsiadów zjednał sobie jednak organizowanymi przez siebie turniejami zapaśniczymi oraz wystawą  trofeów.         W 1948r. Leon Pinecki ożenił się z Heleną Sokołowską. Zamieszkał w niedalekim Sulęcinie. Niestety, małżeństwem byli krótko. Niespodziewanie w nocy 26.07.1949r. Leon Pinecki zmarł na zawał serca. Miał 57 lat. O jego sile opowiadano wiele anegdot. Potrafił przenosić ciężary, które nie były do ruszenia dla zwykłego śmiertelnika. Pewnego razu, wracając po walce do hotelu, zastał w swoim łóżku pijanego człowieka o słusznej wadze. Jegomość zapewne pomylił pokoje. Podobno Leon przeniósł nieświadomego gościa wraz z łóżkiem do jego pokoju. Ten nawet się nie obudził. Takich historii jest wiele. Które z nich są prawdziwe, a które nie - już nigdy pewnie się nie dowiemy. Po śmierci męża pamiątkami po nim zaopiekowała się żona Helena. Po jej śmierci większość z nich przepadła. Nieliczne znajdują się w posiadaniu rodziny Piątkowskich z Warszawy. Na podstawie udostępnionych przez nich zdjęć i artykułów prof. Parafinowicz wraz ze studentami przygotowali materiały, które obecne zdobią Izbę Pamięci Leona Pineckiego w rodzinnym Stołuniu. Izbą opiekuje się Pani Maria Czernianin, emerytowana nauczycielka i były sołtys Stołunia. Pani Maria bardzo chętnie dzieli się wiedzą na temat mistrza oraz dba o to, aby pamięć o nim nie zaginęła. Dzięki niej dowiedziałem się kilku interesujących historii o Leonie Pineckim. Szczególnie utkwiło mi w pamięci to,  jak opowiadała o jego apetycie i... mocnej głowie do alkoholu. Mistrz potrafił podobno zjeść niewyobrażalne ilości mięsa i kiełbasy lub też jajecznicę z 40 jaj. Izba Pamięci znajduje się na strychu remizy strażackiej w Stołuniu. Przed remizą leży wielki kamień z pamiątkową tablicą, a obok niego stoi drewniana rzeźba Leona Pineckiego. Każdy, kto będzie w okolicy Stołunia, musi koniecznie odwiedzić to miejsce i posłuchać historii opowiadanych przez Panią Marię. W Łagowie Pinecki doczekał się upamiętnienia w formie nazwania  ulicy jego imieniem. W 1986 r. na domu, w którym mieszkał Leon Pinecki, umieszczono pamiątkową tablicę. Pensjonat nad jeziorem stoi do dzisiejszego dnia. Pomyśleć, że gdyby nie przypadkowy spacer prof. Parafinowicza po cmentarzu, prawdopodobnie nie wiedzielibyśmy niczego o Leonie Pineckim...

KK

Na podstawie profilu Facebook - Z Silnych Najsilniejsi

Więcej fotografii  - zajrzyj do fotoreportazy: http://jedynka-miedzyrzecz.pl/index.php/kronika/reportae/leon-pinecki

Konkurs plastyczny - Ciekawe nagrody

Zapraszam do udziału w Konkursie Plastycznym pt. NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCA MIĘDZYRZECZA. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Wpieramy Młode Talenty, które ufundowało ciekawe nagrody.

Zadanie - wykonaj pracę plastyczną formatu A3 (duży blok)  w dowolnej technice - rysunek, malarstwo lub technika mieszana. Tematem pracy mogą być Waszym zdaniem ciekawe budowle, zabytki naszego miasta. Czyli pejzaż miejski - weduta. Można korzystać z fotografii Międzyrzecza zamieszczonych w Internecie. Łatwa praca - ciekawe nagrody. Najważniejszy termin oddania pracy to poniedziałek 12.01.2015 r. do godziny 10.00 w sali 42.

Krzysztof Kostrzewa

Szczęśliwy numer

Na dziś
to
12
Następne losowanie o godzinie 18:00

Polecamy

orzel
 

 

 

   
   
   

 

 

Licznik odwiedzin

0152799